Smarzowski z nagrodą. Dzierniejko z medalem podczas filmowej gali we Wrocławiu

Wrocławskie Centrum Kongresowe zamknęło filmowy tydzień w rytmie braw, wzruszeń i kilku mocnych nazwisk. Na finałowej gali jedni odbierali nagrody za reżyserię i aktorstwo, inni żegnali się z festiwalem odznaczeniem oraz podziękowaniami, które brzmiały jak domknięcie długiej historii. W centrum uwagi znaleźli się Wojciech Smarzowski, Stanisław Dzierniejko i młodsze pokolenie aktorów, które coraz śmielej wchodzi na kinowe pierwsze plany.
- Finał, który zebrał ludzi kina w jednym miejscu
- Smarzowski odebrał Kryształowego Dzika, a Sobieszczański wygrał reżyserski konkurs
- Złote Szczeniaki trafiły do Giegżno, Wiłkomirskiego i Kuleszy
- Katarzyna Skrzynecka zakończyła wieczór muzycznie
Finał, który zebrał ludzi kina w jednym miejscu
Czwartkowy wieczór wypełnił salę rozmowami o filmie, ale przede wszystkim konkretnymi gestami uznania. Zakończenie 19. Festiwalu Reżyserii Filmowej i 15. Festiwalu Aktorstwa Filmowego poprowadzili Gabriela Muskała i Zbigniew Zamachowski, a na widowni nie brakowało twórców dobrze znanych z kina i sceny.
Wiceprezydent Wrocławia Ryszard Kessler przypomniał, że przez kilka dni miasto żyje festiwalem.
„Na parę dni miasto staje się stolicą Festiwali Reżyserii Filmowej i Aktorstwa Filmowego” – mówił Ryszard Kessler.
Najbardziej osobisty moment wieczoru dotyczył Stanisława Dzierniejki, twórcy obu imprez i ich wieloletniego dyrektora. To właśnie on otrzymał brązowy medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” za wkład w rozwój i promocję kultury. Odznaczenie wręczyła wojewoda dolnośląski Anna Żabska. Dla wielu uczestników gali był to czytelny znak, że festiwal nie jest tylko serią nagród, ale również opowieścią o ludziach, którzy od lat pilnują jego rangi.
Smarzowski odebrał Kryształowego Dzika, a Sobieszczański wygrał reżyserski konkurs
Jednym z najgłośniejszych momentów gali było wręczenie Kryształowego Dzika Wojciechowi Smarzowskiemu. Reżyser znany z filmów „Wesele”, „Dom zły” i „Dom dobry” odebrał nagrodę za wybitne osiągnięcia w reżyserii.
Smarzowski podkreślał, że takie wyróżnienie nie bierze się z próżni.
„Nie byłoby tego Kryształowego Dzika, gdyby nie ludzie, z którymi miałem przyjemność pracować” – mówił reżyser.
Dodał też żartobliwie, że kto dostaje Dzika, ten zwykle szybko opuszcza bankiet. Taki komentarz dobrze oddał atmosferę wieczoru: formalną tylko na papierze, a w środku lekką, pełną zawodowej wspólnoty.
Grand Prix 19. Festiwalu Reżyserii Filmowej im. Janusza Majewskiego trafiło do Macieja Sobieszczańskiego za film „Brat”, którego jest także scenarzystą. Jury zwróciło uwagę na poruszającą historię o przyjaźni i miłości jako odpowiedzi na brutalność życia. Sam laureat dziękował za wyróżnienie i podkreślał szacunek dla Wojciecha Smarzowskiego, którego „Dom dobry” nazwał najważniejszym polskim filmem ubiegłego roku.
„Każdy z nas ma swój głos” – mówił Maciej Sobieszczański, przypominając, że kino powstaje z pracy wielu osób, nie jednego nazwiska.
Złote Szczeniaki trafiły do Giegżno, Wiłkomirskiego i Kuleszy
W aktorskiej części wieczoru nie zabrakło nagród, które zwykle budzą największe emocje. Złoty Szczeniak za rolę pierwszoplanową kobiecą odebrała Matylda Giegżno za występ w filmie „Światłoczuła”. Aktorki nie było na sali, ale przesłała podziękowania i opowiedziała, że wyróżnienie przyszło w ważnym momencie zawodowym.
„Jestem ogromnie wdzięczna” – mówiła w nagraniu.
„Tworzyliśmy ten film głównie z miłości, o miłości”.
Nagroda dla najlepszego aktora pierwszoplanowego powędrowała do Filipa Wiłkomirskiego za rolę w filmie „Brat”. Aktor nie pojawił się na gali, bo przygotowuje się do pucharu Europy w judo. W przesłanym nagraniu podziękował reżyserowi i ekipie za zaufanie.
Laureatami nagród za role drugoplanowe zostali:
- Agata Kulesza,
- Bartłomiej Deklewa.
Deklewa zwrócił uwagę, że samo znalezienie się wśród nominowanych jest już dużym wyróżnieniem. Jego słowa dobrze wpisały się w ton wieczoru, w którym rywalizacja ustępowała miejsca uznaniu dla całego środowiska filmowego.
Katarzyna Skrzynecka zakończyła wieczór muzycznie
Ostatni mocny akord należał do Katarzyny Skrzyneckiej, która odebrała nagrodę im. Piotra Machalicy dla aktorki śpiewającej. Artystka wystąpiła dla gości z formacją Quartet, a sama mówiła ze sceny o 35 latach pracy na scenie i o wzruszeniu, jakie towarzyszyło jej podczas odbioru wyróżnienia.
„Jestem zaszczycona i wzruszona” – podkreślała Skrzynecka.
Nie zabrakło też jej charakterystycznego humoru. Aktorka zażartowała, że chciałaby jeszcze przez kolejne lata dzielnie działać na scenie muzycznej, filmowej i teatralnej. Wieczór zakończył się więc nie tylko listą nazwisk, ale i wyraźnym sygnałem, że we Wrocławiu kino i scena wciąż mają moc przyciągania pełnej uwagi.
na podstawie: UM Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Zwrotnice na Rondzie Reagana do wymiany. Tramwaje pojadą objazdami

Na Grunwaldzie szykuje się finał święta osiedla i rodzinny piknik

Krasnoludki z Bielawy trafiły pod Ślężę. Legenda o złotym podarunku

Po służbie ruszyli na kolizję - zatrzymali pijanego kierowcę i ugasili auto

True crime wraca do Hali Stulecia. Będą profilerzy, podcasterzy i żywe śledztwa

Wrocław - „Trinity - The Letter” zamieni bibliotekę w żywy rytuał

Smarzowski z nagrodą. Dzierniejko z medalem podczas filmowej gali we Wrocławiu

Egzamin E8 we Wrocławiu – jak przygotować dziecko do egzaminu ósmoklasisty?

Odporne usługi we Wrocławiu. Kongres pokazał kierunek zmian

Przy Hali Stulecia organizacje pokażą swoją pracę. Wieczorem tańce

Stresujące zgłoszenie we Wrocławiu i podziękowanie dla policjanta z komisariatu

Siedem miejsc na Noc Muzeów we Wrocławiu. Od organów po lokomotywy

Piotr Sebastian Kozdrowicki odchodzi z urzędu. W Dolnośląskiem zmiana na szczycie

