Burze dały się we znaki. Strażacy mieli pełne ręce pracy we Wrocławiu i regionie

Burze dały się we znaki. Strażacy mieli pełne ręce pracy we Wrocławiu i regionie

FOT. Urząd Wojewódzki we Wrocławiu

Najpierw przyszły upały, potem gwałtowne burze i wiatr, który w krótkim czasie zamienił zwykły weekend w serię alarmów. Na Dolnym Śląsku służby pracowały niemal bez przerwy, a Wrocław znalazł się wśród miejsc najmocniej obciążonych przez pogodowy chaos. Zgłoszenia dotyczyły głównie powalonych drzew, zalanych pomieszczeń i awarii prądu. Mimo skali zjawisk najważniejsza informacja jest taka, że w bezpośrednim skutku pogodowych zdarzeń nie odnotowano osób poszkodowanych.

  • We Wrocławiu i kilku powiatach telefony do służb nie milkły
  • Powalone drzewa, zalane piwnice i dach zerwany przez wiatr
  • Na wodzie i przy rzekach także nie brakowało napięcia

We Wrocławiu i kilku powiatach telefony do służb nie milkły

Na Dolnym Śląsku weekend przyniósł niemal tysiąc interwencji straży pożarnej. Najpierw zgłoszenia napływały z umiarkowaną intensywnością, później jednak liczba wyjazdów rosła z godziny na godzinę i w niedzielę uderzyła z pełną siłą. To właśnie wtedy strażacy mieli najwięcej pracy, a noc z niedzieli na poniedziałek dołożyła kolejne setki działań.

W samym Wrocławiu skala była wyraźnie odczuwalna. W sobotę odnotowano tam 55 zdarzeń, a dzień później już 150. Podobnie intensywne działania prowadzono także w powiatach kłodzkim, jaworskim, zgorzeleckim, świdnickim, trzebnickim i oleśnickim. To pokazuje, że zjawiska nie miały jednego ogniska – uderzały miejscami bardzo szeroko, od miasta po mniejsze miejscowości.

Powalone drzewa, zalane piwnice i dach zerwany przez wiatr

Najczęściej powtarzał się ten sam scenariusz. Silny wiatr łamał konary i przewracał drzewa, które blokowały drogi, zagrażały pieszym albo uszkadzały otoczenie budynków. Strażacy usuwali przeszkody, zabezpieczali miejsca zdarzeń i reagowali tam, gdzie żywioł zostawiał po sobie najbardziej widoczne ślady.

W Suszynie w gminie Radków porywisty wiatr częściowo zerwał dach z budynku mieszkalnego. W Lewinie Kłodzkim doszło natomiast do zalania pomieszczeń Centrum Kultury. Takie zdarzenia pokazują, że skutki nawałnic nie kończą się na przewróconych gałęziach – wchodzą do domów, piwnic i obiektów użyteczności publicznej, a porządkowanie szkód trwa zwykle dłużej niż sama burza.

Z problemami mierzyła się też sieć energetyczna. W szczytowym momencie bez prądu pozostawało ponad tysiąc odbiorców, przede wszystkim w powiatach wołowskim i kłodzkim. Ekipy techniczne przywracały zasilanie na bieżąco, dzięki czemu liczba odłączonych gospodarstw stopniowo malała.

Na wodzie i przy rzekach także nie brakowało napięcia

Jednym z najgroźniejszych epizodów była akcja na Zalewie Mietkowskim. W sobotę nagłe załamanie pogody doprowadziło tam do wywrócenia deski SUP z dwiema osobami na pokładzie. Ratownicy WOPR zareagowali błyskawicznie i uratowali jednego z mężczyzn. To zdarzenie przypomina, jak szybko spokojna tafla wody może zmienić się w miejsce realnego zagrożenia, zwłaszcza gdy nadchodzi silny wiatr.

Niepokój budziła również sytuacja hydrologiczna. Służby monitorowały stany rzek, w tym Ślęzy i Pełcznicy, a wodowskazy na Ślęzie okresowo przekraczały stan ostrzegawczy. Z czasem pojawiła się jednak tendencja spadkowa, co daje sygnał, że najtrudniejszy moment region ma już za sobą. W Rudzicy odnotowano zawalenie się pustostanu, ale także w tym przypadku nie było informacji o osobach rannych.

W działaniach uczestniczyły Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna, Policja, Wody Polskie RZGW Wrocław, ratownicy WOPR, GOPR z grupy sudeckiej i karkonoskiej oraz Wodna Służba Ratownicza. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyłało alerty z ostrzeżeniami przed burzami i porywami wiatru sięgającymi nawet 100 km/h.

W kolejnych godzinach nie prognozowano już nowych ostrzeżeń przed upałami ani gwałtownymi burzami, ale służby apelują, by nadal śledzić komunikaty pogodowe i korzystać z aplikacji RSO. Po takim weekendzie ostrożność pozostaje najrozsądniejszą reakcją.

na podstawie: Urząd Wojewódzki we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Wojewódzki we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.