Rzadkie Willmanny trafiły do Wrocławia. Muzeum czeka na pokaz w grudniu

Rzadkie Willmanny trafiły do Wrocławia. Muzeum czeka na pokaz w grudniu

Do zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu trafił zestaw prac, jakiego nie pojawia się często nawet w największych kolekcjach. Wśród nowych nabytków są ryciny i rysunek Michaela Leopolda Willmanna, artysty od lat nazywanego śląskim Rembrandtem. Jedna z tych prac była wcześniej poszukiwana bez skutku, inna staje się pierwszym takim obiektem w muzealnych zbiorach. To właśnie takie momenty przypominają, że historia sztuki potrafi jeszcze zaskoczyć.

  • Rycina, której szukano bez skutku, wraca do Wrocławia
  • Rysunek o Świętych Wspomożycielach odsłania mniej znane oblicze Willmanna

Rycina, której szukano bez skutku, wraca do Wrocławia

Do Muzeum Narodowego we Wrocławiu trafiło pięć rycin i jeden rysunek Willmanna. Dla muzealników to nie jest zwykły zakup czy kolejny przyrost w katalogu, lecz wyraźne wzmocnienie jednego z najbardziej rozpoznawalnych i jednocześnie najrzadszych obszarów kolekcji. Dzieła graficzne tego artysty pojawiają się sporadycznie, a ich zdobycie bywa trudne, czasem wręcz graniczące z cudem.

Najlepiej pokazuje to historia akwaforty przedstawiającej „Wniebowzięcie NMP”. Wrocławskie muzeum chciało pokazać ją już wcześniej, przy okazji wystawy „Rubens na Śląsku”, ale w polskich zbiorach nie udało się jej odnaleźć. Wtedy ratunkiem było dopiero kosztowne i skomplikowane wypożyczenie z zagranicy. Teraz sytuacja się odwróciła – dzieło wróciło do Wrocławia już jako część muzealnej kolekcji.

„Teraz udało nam się tę ważną i rzadką rycinę pozyskać!”

Akwaforta powtarza kompozycję obrazu z ołtarza głównego klasztoru cystersów w Lubiążu, który po 1945 roku przekazano do kościoła parafialnego w Warszawie -Pyrach. To ważny ślad po twórczości Willmanna, mocno związanej z Dolnym Śląskiem i śląskim barokiem. Dla muzeum oznacza to nie tylko uzupełnienie zbiorów, lecz także większą swobodę przy przyszłych ekspozycjach poświęconych artyście.

Rysunek o Świętych Wspomożycielach odsłania mniej znane oblicze Willmanna

Drugim głośnym nabytkiem jest rysunek „Czternastu Świętych Wspomożycieli”. To pierwszy taki obiekt Willmanna w kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu, a więc dzieło o znaczeniu większym, niż sugerowałby sam skromny format szkicu. Zaskakuje też sam pomysł ikonograficzny – święci zostali pokazani nie w tradycyjnej, podniosłej formule, ale jako dzieci zebrane wokół Dzieciątka Jezus.

To właśnie ten rodzaj prac pozwala lepiej zajrzeć w twórcze zaplecze artysty. Jak podkreśla dr Aurelia Zduńczyk z Działu Grafiki i Rysunku MNWr, grafiki Willmanna odsłaniają mniej znaną stronę jego działalności i pokazują, jak swobodnie posługiwał się techniką inną niż malarstwo. Zwraca też uwagę, że mistrz lubiąski miał w tej dziedzinie własne ambicje i wyraźną fascynację Rembrandtem.

„Studiowanie dzieł graficznych Willmanna jest okazją do odkrywania ciągle mało znanego oblicza twórczości lubiąskiego mistrza.”

Sam Willmann miał długą drogę do Śląska. Urodził się w 1630 roku w Królewcu, a pierwszych lekcji sztuki udzielał mu ojciec, Christian Peter. Marzył o spotkaniu z Rembrandtem van Rijnem, lecz zamiast wielkiej podróży wybrał drogę pośrednią – do Amsterdamu, gdzie poznawał twórczość mistrza dzięki zakupionym rycinom. Później przyjął zaproszenie opata Arnolda Freibergera do Lubiąża, osiadł na Dolnym Śląsku i przez kolejne cztery dekady pracował głównie dla cystersów. Związał się z tym miejscem na tyle mocno, że spoczął w cysterskiej krypcie, mimo że nie należał do zakonu.

MNWr zapowiada specjalny pokaz pozyskanych dzieł w grudniu 2026 roku. Dla wrocławskiego muzeum będzie to okazja, by pokazać nie tylko same obiekty, ale też szerszy kontekst twórczości artysty, który przez lata budował barokową tożsamość Śląska.

na podstawie: UM Wrocław.