Miękkie formy, które aż proszą się o dotyk w galerii na placu Solnym

Miękkie formy, które aż proszą się o dotyk w galerii na placu Solnym

W samym centrum Wrocławia tkanina nagle zaczyna udawać rzeźbę, architekturę i wspomnienie naraz. W mia Art Gallery na placu Solnym Aleksandra Gisges Dalecka pokazuje prace, które z bliska zdradzają ręczną precyzję, a z dystansu wyglądają jak coś wyjątkowo lekkiego i niemal nierealnego. To wystawa, którą łatwo przegapić, bo potrwa tylko do 16 kwietnia.

  • Z domu pełnego teatru i szycia wyrósł własny język tkaniny
  • W dzianinie nie ma tu przypadku, jest precyzja i rachunek
  • Wystawa „Rzeczy miękkie” nie daje dużo czasu na zwłokę

Z domu pełnego teatru i szycia wyrósł własny język tkaniny

Zainteresowanie materiałami nie przyszło do Aleksandry Gisges Daleckiej przypadkiem. Artystka opowiada, że dorastała w otoczeniu ludzi kultury, a dzieciństwo spędzone w kulisach teatrów i przy garderobach zostawiło w niej ślad na długo. Z domu wyniosła nie tylko wrażliwość na scenę i kostium, ale też szacunek do pracy rąk, bo w jej rodzinie dzierganie, szycie i haftowanie były codziennością, a nie muzealnym wspomnieniem.

„Moje dzieciństwo było przesycone zapachem tkanin teatralnych i ciekawością na działania artystyczne garderobianych” – mówi artystka.

To właśnie ten domowy, kobiecy przekaz stał się dla niej punktem wyjścia do własnej drogi twórczej. Dalecka podkreśla, że rzemiosło, którego uczyły ją babcia, mama i ciotki, jest częścią rodzinnego dziedzictwa, które nosi w sobie do dziś.

W dzianinie nie ma tu przypadku, jest precyzja i rachunek

Na pierwszy plan w jej pracach wysuwa się kolor. Mocny, kontrastowy, czasem odważny do granic fantazji. Ale za tą lekkością stoi bardzo twarda dyscyplina warsztatowa. Aleksandra Gisges Dalecka ukończyła Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu na specjalności tkanina artystyczna, a wcześniej studiowała też na Politechnice Szczecińskiej, na kierunku inżynieria materiałowa. Ten techniczny fundament nie jest tu dodatkiem, tylko narzędziem, bez którego trudno byłoby zbudować tak skomplikowane formy.

„Bez użycia matematyki niektórych rzeczy po prostu nie dałoby się wykonać” – przyznaje artystka.

Właśnie dlatego jej prace nie są zwykłą dekoracją z włóczki. Widać w nich plan, wyliczenie i konsekwencję, ale też gotowość do ryzyka. Szczególnie widać to w rozecie z żywej, własnoręcznie farbowanej wełny, nad którą pracowała dwa i pół miesiąca. Wzór wymyśliła sama, przeliczyła parametry i dopiero wtedy uzyskała efekt trójwymiaru, który przyciąga wzrok i potwierdza, że tkanina może być pełnoprawnym tworzywem sztuki.

Wystawa „Rzeczy miękkie” nie daje dużo czasu na zwłokę

W mia Art Gallery na placu Solnym 11 można oglądać nie tylko prace Aleksandry Gisges Daleckiej, ale także dzieła dwojga wyróżnionych twórców – Elżbiety Terlikowskiej i Adama Włodarczyka. Sama ekspozycja nosi tytuł „Rzeczy miękkie”, ale miękkość nie oznacza tu prostoty. To raczej zaproszenie do spojrzenia na tkaninę jak na materiał, który potrafi budować napięcie, bryłę i emocję.

Artystka mówi wprost, że sztuka daje jej radość i chciałaby, by było to widać także po reakcji oglądających.

„Jeżeli zobaczę uśmiech na twarzy oglądających moje prace, mam satysfakcję, że dobrze działają” – podkreśla.

Wystawa jest czynna do 16 kwietnia.

Godziny otwarcia galerii

  • wtorek–piątek – 12.00–18.00
  • sobota – 12.00–16.00

Wstęp jest wolny, więc to jedna z tych krótkich wystaw, które można wcisnąć między codzienne sprawy, a potem wyjść z poczuciem, że zwykła przędza potrafi zaskoczyć bardziej niż niejeden ciężki materiał.

na podstawie: UM Wrocław.