Państwo Snu na Dużej Scenie. Kubinowska wizja między żartem a grozą

Państwo Snu na Dużej Scenie. Kubinowska wizja między żartem a grozą

FOT. UM Wrocław

Na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego pojawia się świat, w którym obietnica lepszego życia może okazać się zasłoną dymną. „Państwo Snu” Michała Kmiecika sięga po jedyną powieść Alfreda Kubina i zamienia ją w opowieść o pragnieniu ucieczki, społecznym porządku i wyobraźni, która nie zawsze przynosi ukojenie. To teatr rozpięty między komedią pomyłek a snem o niepokojącym, kruchym pięknie. Wrocławska premiera ma pokazać, czy w takim świecie łatwiej odnaleźć siebie, czy raczej jeszcze szybciej się zgubić.

  • Kubinowska powieść wraca jako sceniczny labirynt
  • Świat snu rozpada się na oczach widzów
  • Między szczęściem a grozą nie ma jednej odpowiedzi

Kubinowska powieść wraca jako sceniczny labirynt

Spektakl wyrasta z „Po tamtej stronie” – książki Alfreda Kubina, artysty określanego niekiedy mianem „austriackiego Goyi” i jednego z prekursorów surrealizmu. Jego twórczość od lat przyciąga uwagę obrazami pełnymi grozy, napięcia i dziwnej, gęstej atmosfery. Właśnie ta rozchwiana rzeczywistość przyciągnęła Michała Kmiecika, który przygotował adaptację i reżyserię.

Reżyser podkreśla, że tekst Kubina daje się czytać na wiele sposobów. W jego ujęciu nie chodzi o wierne odtworzenie powieści, ale o wydobycie z niej kilku wycinków i stworzenie własnej, teatralnej wersji tego świata. Jak mówi, nie wiadomo nawet do końca, czy tytułowe Państwo Snu odnosi się do samego królestwa, czy raczej do rzeczywistości, w której żyją bohaterowie.

Na scenie pojawia się główny bohater – Rysownik – który otrzymuje osobliwe zaproszenie do zamieszkania w tajemniczym państwie u podnóża Himalajów. To miejsce ma być azylem dla ludzi niedopasowanych do współczesności. Pytanie, które wybrzmiewa najmocniej, brzmi jednak inaczej: czy rzeczywiście czeka tam wolność, czy raczej nowa wersja dawnego ograniczenia?

Świat snu rozpada się na oczach widzów

W spektaklu gra 17 osób, a część obsady wciela się w więcej niż jedną postać. Taki układ wzmacnia poczucie chwiejności, bo nikt nie pozostaje długo w jednym miejscu ani w jednej roli. Raz całość przybiera formę komedii pomyłek, innym razem skręca w stronę rodzinnego dramatu, by za chwilę wejść w rejony snu, niepokoju i surrealnego zamętu.

Scenograf Szymon Szewczyk opisuje ten świat jako stary i powoli rozpadający się. W przedstawieniu mają pojawić się meble i tapety przywołujące minioną epokę, ale nie po to, by budować sentymentalny obraz. Chodzi raczej o napięcie, które rośnie, gdy coś dawno zużytego nadal trzyma się na powierzchni. Szewczyk mówi wprost, że scenografia ma budować nastrój zbliżającej się katastrofy.

„To świat, który jest stary” – zaznacza scenograf, opisując przestrzeń spektaklu jako miejsce niepewne i naznaczone rozpadem.

Ważną rolę odgrywają też kostiumy Natalii Burzyńskiej. Projektantka sięga po modę z połowy XX wieku, ale traktuje ją nie jako dekorację, tylko jako znak. Bohaterowie mają szansę wymyślić siebie na nowo, a jednak szybko okazuje się, że w tym państwie role i klasy społeczne są już zapisane z góry. Zestawienie dawnych fasonów z twardą strukturą świata Patera tworzy dodatkowy zgrzyt – jeden z tych, które w teatrze zostają w pamięci dłużej niż efektowny obraz.

Między szczęściem a grozą nie ma jednej odpowiedzi

Michał Kmiecik nie ukrywa, że zależało mu na ruchu i wieloznaczności. W rozmowie o spektaklu wraca do pierwszych spotkań z aktorami i do tego, jak różnie odczytywali swoje postaci. Dla jednych Państwo Snu staje się miejscem strasznym, dla innych – przestrzenią spełnienia, której w zwykłym świecie nie dałoby się odnaleźć.

„Czuję, że moim zadaniem jest zadbać o to, żeby obie te perspektywy były równie wiarygodne” – mówi reżyser.

Podobny podwójny ton słychać w muzyce Wojciecha Kucharczyka. Kompozytor łączy inspiracje popem, brzmieniami orkiestralnymi i surf-rockiem, a jednym z wyraźniejszych instrumentów ma być fagot. Taki zestaw nie brzmi jak łatwa ilustracja. Raczej jak układ napięć, który prowadzi widza przez różne warstwy tej historii – od lekkiego zawieszenia po coś bardziej niepokojącego.

W obsadzie znaleźli się m.in. Mariusz Bąkowski, Dominika Probachta, Miłosz Pietruski, Tadeusz Ratuszniak, Beata Rakowska i Maciej Tomaszewski. Premierowy set „Państwa Snu” w reżyserii Michała Kmiecika zaplanowano na:

  • 9 maja
  • 10 maja
  • 12 maja
  • 13 maja
  • 14 maja

To propozycja dla tych, którzy w teatrze szukają nie tylko historii, lecz także drżenia pod powierzchnią opowieści. W tym przypadku granica między snem a rzeczywistością nie prowadzi do prostych odpowiedzi. Raczej do kolejnych pytań.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.