Miesięcznik Odra świętuje 65 lat – Wrocław pamięta o debiutach i awangardzie

Jubileusz miesięcznika „Odra” przekształca ulicę Świdnicką w wystawę wspomnień i okładek. We Wrocławiu mówi się o czasach, gdy pismo potrafiło sprowadzić na scenę Jerzego Grotowskiego, otworzyć łamy dla Nagrody Nobla i być miejscem pierwszych kroków wielu poetów. Redakcja pokazuje dziś, że historia pisma to też opowieść o mieście, które przyjmowało kontrowersje i dawało szansę debiutantom.
- Miesięcznik Odra – 65 lat między poezją a reportażem
- Wrocław, który przyciągał eksperyment i debiuty
- Redakcja dziś – wystawy, nagrody i plany na przyszłość
Miesięcznik Odra – 65 lat między poezją a reportażem
Pierwszy numer „Odry” ukazał się w marcu 1961 i od początku miał ambicję wyjścia poza lokalne ramy. Pod skrzydłami kolejnych redaktorów pismo szybko stało się przestrzenią, w której łączyły się poezja, reportaż i teatr – a dzięki temu przyciągało nazwiska o ogólnopolskim znaczeniu. Wśród nich znaleźli się między innymi:
- Wisława Szymborska
- Czesław Miłosz
- Stanisław Lem
- Tadeusz Różewicz
- Hanna Krall
- Kazimierz Moczarski
- Urszula Kozioł
Redaktor naczelny Mariusz Urbanek przypomina, że pismo przez lata balansowało między rolą kroniki kulturalnej a miejscem odważnych publikacji, które w pewnych momentach omijały centralne cenzorskie filtry. W rozmowie z redakcją podkreślił też swoje cele na przyszłość, mówiąc krótko:
“Chcę ‘Odrę’, przede wszystkim, otworzyć na zjawiska w kulturze, które pojawiły się w ostatnich dekadach.”
Resztę swojej wypowiedzi dotyczącej planowanej modernizacji layoutu i utrzymania wysokiego poziomu merytorycznego Urbanek streścił jako chęć uczynienia pisma bardziej przystępnego dla czytelników przy jednoczesnym zachowaniu ambicji intelektualnej.
Wrocław, który przyciągał eksperyment i debiuty
Wrocław odegrał w historii „Odry” rolę hubu — miejsca, skąd proponowano nowe idee teatralne i literackie. To tu pojawiły się wystąpienia Jerzego Grotowskiego, tu też redakcja dawała przestrzeń reportażom, które później stały się książkami przełomowymi dla polskiej pamięci historycznej. Urbanek oddaje hołd tamtym decyzjom redakcyjnym i lokalnym władzom, które mimo ograniczeń epoki pozwoliły sprowadzać do miasta ważne postaci kultury.
Anektą do wrocławskiej historii pisma są anegdoty i gesty, które dziś brzmią jak sceny z filmów. Jedna z nich dotyczy wręczenia Nagrody „Odry” Czesławowi Miłoszowi — gdy poeta nie mógł przyjechać, redakcja zaaranżowała telefoniczny kontakt. Inna wiąże się z relacją dotyczącą Wisławy Szymborskiej, która opisując obiad u wojewody, wspominała w charakterystycznym stylu:
“Zagaduję w prawo. Milczenie. Zagaduję w lewo. Milczenie. Rozglądam się, a wokół same popiersia.”
Takie momenty podkreślają, że „Odra” była miejscem nie tylko tekstów, lecz także osobistych relacji między autorami a miastem.
Redakcja dziś – wystawy, nagrody i plany na przyszłość
Z okazji 65-lecia redakcja przygotowała wystawę prezentowaną na ul. Świdnickiej, pokazującą m.in. okładki i archiwalne materiały związane z pismem. Zaprezentowane zbiory przypominają graficzne pomysły Zbigniewa Paluszaka i ewolucję szaty „Odry” — od skromnych wydruków lat 60. do współczesnych projektów.
Na trwającym jubileuszu redakcja podkreśla dwa cele równoległe: pielęgnowanie tradycji intelektualnej oraz dostosowanie formy do współczesnych czytelników. W praktyce ma to oznaczać:
- modernizację layoutu i ilustracji (planowane zmiany w nadchodzącym roku),
- utrzymanie wysokiego poziomu literackiego i reporterskiego,
- kontynuację programu nagród i promocji debiutujących autorów.
Wspomnienia o wielkich nazwiskach – od Różewicza po Lema – mieszają się z planami na przyszłość. „Odra” chce pozostać pismem, które opisuje rzeczywistość z przytomnością umysłu, a jednocześnie daje przestrzeń tym, którzy zaczynają swoją drogę literacką.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
Autor: krystian
